Post Daniela – dzień 21

To był mój najtrudniejszy tydzień ze wszystkich tygodni postu. Mimo że to już końcówka tego tygodnia, wpadłam w głębszy dołek. Z tego też powodu myślę, że będę się rozpisywać za dużo w tym poście ze względu na wisielczy humor. Co się stało…?

Czytaj dalej

Reklamy

Post Daniela, dzień 14 – cuda i cudeńka

Pobiłam swój życiowy rekord. Definitywnie. Ciężko mi uwierzyć, że chociaż podjęłam wcześniej tyle prób związanych z „trzymaniem michy” (nieudanych!) to tym razem faktycznie daję radę – dzielnie dalej trwam w Poście Daniela. Jakie przemyślenia po drugim tygodniu i czy jestem świadkiem cudu? A może nawet kilku? 🙂

Czytaj dalej

Post Daniela – Dzień 7, podsumowanie tygodnia

To niebywałe, że wytrwałam tak długo i zamierzam to ciągnąć jeszcze conajmniej dwa, może pięć tygodni. Byłam na różnych dietach, w większości od dietetyków. Nie były straszne, raczej normalne jedzenie w zdrowych proporcjach z ograniczeniem tłuszczu i wyeliminowaniem słodyczy. Nigdy nie udało mi się pociągnąć dłużej niż 3 dni. A tu, z dnia na dzień odstawiłam wszystko poza konkretnymi warzywami i owocami. Nie ma czekolady od której jestem uzależniona. Nie ma mięska. Ani jajek, ani majonezu. Ani oliwy! Z dnia na dzień, a ja nadal się trzymam. Ba! Nie jestem zapięta w kaftan, w dodatku w weekend robiłam grzanki na masełku z serem, szynką i cebulką dla gości – zjedli każdy po 4 sztuki, tak smakowało. Nadal się trzymam. Jak to możliwe?!

Czytaj dalej

Nowy rok, nowe żarcie

Zawsze była zwolenniczką robienia noworocznych postanowień dokładnie od pierwszego stycznia. Odkąd jednak poznała Adama, jej przyzwyczajenie uległo zmianie. Jej ukochany urodził się 1.01 i ciężko było planować noworoczne zmiany, gdy zaraz po sylwestrze czekała impreza urodzinowa, najczęściej w kilku wydaniach – przecież jej wysoki, ciemnowłosy mężczyzna o bursztynowym spojrzeniu miał spore grono przyjaciół (których z resztą Ewka lubiła z wzajemnością).

W poniedziałek, po spokojnym dniu w pracy, dziewczyna rozmyślała o swoich noworocznych postanowieniach. Oczywiście punktem pierwszym na liście było: schudnę. Ciekawe, że był to number one na corocznej liście przebojów, tylko liczba zakładająca ilość zrzuconych kilogramów z biegiem czasu wcale nie szczuplała. Wręcz przeciwnie – była coraz bardziej obszerniejsza. Nagle jej rozmyślania przerwał dźwięk powiadomienia o odebraniu wiadomości e-mail Czytaj dalej

Jest tak w kratkę

Rozerwałam kurtkę szarpiąc się ze współpasażerami w porannej, zatłoczonej komunikacji miejskiej. Wersja oficjalna, bo kogo chcę oszukać? Jasne, tak naprawdę, to kurtka zrobiła się przymała i rękaw pękł, bo nie miał siły dłużej się napinać. Pękł, jak moja motywacja, która w ostatnim czasie zdecydowanie jest dobra na krótkie dystanse. Mocarna, jednodniowa muszka owocówka. Czemu, do jasnej ciasnej, jak się człowiek wykolei to tak ciężko wrócić na właściwy tor?

Koleżanka zwierzyła mi się, że dziś w sklepie z rozpaczą odkryła, że nie mieści się w swój rozmiar ciuchów. Załamana stwierdziła, że tak nie może być, że trzeba się za siebie wziąć po czym wracając do domu, kupiła sobie eklerka. Skąd ja to znam…?

Czytaj dalej