Ciężki powrót. Potrzebuję Bohatera.

Od jakiegoś czasu mam pewien problem – i nie chodzi o złą organizację czasu, jak myślałam wcześniej. To też nie jest kwestia tego, że przestałam lubić pisać, albo że znów w jakiś sposób ograniczyła mnie choroba. Nie chodzi nawet o to, że moja praca polega głównie na siedzeniu przed komputerem. Ani o to, że pewne rzeczy wiążą się z większym trudem i wyzwaniami. Myślę, że problemem nie jest pewnie też brak dystansu. Więc – o co chodzi?

Czytaj dalej

Reklamy

Dawanie w Miłości. Przyglądając się Maryi. Różaniec, tajemnice radosne.

Są takie rzeczy, którymi nie chcemy i nie umiemy się dzielić. Widać to nie tylko u małych dzieci, dorośli także niechętnie dają innym rzeczy, które są dla nich cenne. Ciężko jest pożyczyć nowiutki samochód sąsiadowi, ulubiony długopis koleżance, książkę albo sentymentalną bransoletkę. Nie czujemy się dobrze, gdy ktoś herbatę z naszego ulubionego kubka. Przywiązujemy się do przedmiotów. Matkom ściska żołądek na myśl o tym, że miałyby puścić dziecko na jedną noc do bratowej. Albo jeszcze gorzej, do zakonu, do seminarium – oddać Bogu.

Czytaj dalej

Czemu mam gadać z Maryją, skoro mogę rozmawiać z Bogiem?

Był późny wieczór. Właśnie odebrałam maila od koleżanki, która napisała, że przeczytała mój wpis „O co chodzi z Maryją„. Uznała, że rzeczywiście argumenty za tym, że Ona prowadzi do Chrystusa są całkiem logiczne… Postanowiła sprawdzić „relację na własnej skórze”. Efektem jej modlitewnej próby była myśl: „Czemu mam się modlić do Maryi, jeśli mogę rozmawiać bezpośrednio z Bogiem?”. No właśnie, po co?
Czytaj dalej