Dlaczego warto obchodzić halloween? Diabeł wie, co robi

To tylko Halloween. Niewinna zabawa. Szansa na przebieranki, zgarnięcie kilku cukierków, bezkarne rozbicie surowego jajka pod drzwiami „ofiary”, tak w ramach psikusa. Niebezpieczeństwa duchowe? Co za brednie, nie żyjemy w średniowieczu! Mamy XXI wiek, więc… diabeł wie, co robi.
Czytaj dalej

Czemu mam gadać z Maryją, skoro mogę rozmawiać z Bogiem?

Był późny wieczór. Właśnie odebrałam maila od koleżanki, która napisała, że przeczytała mój wpis „O co chodzi z Maryją„. Uznała, że rzeczywiście argumenty za tym, że Ona prowadzi do Chrystusa są całkiem logiczne… Postanowiła sprawdzić „relację na własnej skórze”. Efektem jej modlitewnej próby była myśl: „Czemu mam się modlić do Maryi, jeśli mogę rozmawiać bezpośrednio z Bogiem?”. No właśnie, po co?
Czytaj dalej

Po owocach ich poznacie. Jakie są Twoje owoce?

Jest wczesne popołudnie. Pojechaliśmy z mężem na babciną działkę, żeby pomóc w zbieraniu tegorocznych warzyw i owoców. Wietrzna pogoda, na niebie widać coraz większą chmurę zwiastującą burzę. Niosąc swoje wiaderka, rozeszliśmy w dwie różne strony, by każdy zajął się swoją przestrzenią (mi przypadł malinowy chruśniak:)).
Niespodziewanie zbierając owoce zaczęłam rozmyślać… o owocach i Maryi.

Czytaj dalej

O co chodzi z Maryją? Czy Ona odbiera chwałę Jezusowi?

W niedzielę wróciłam z Medjugorie, niewielkiej miejscowości w Bośni i Hercegowinie. Ten tekst nie będzie jednak dotyczył objawień, tylko samej Maryi. Chciałabym zaznaczyć, że lwią część tego wpisu stworzyłam już w tamtym roku, także po powrocie z Medjugorie. Jechałam tam z założeniem, że Maryja jest niepotrzebna. A jednak tam się coś zmieniło (na świadectwo i opis wyjazdów jeszcze przyjdzie czas, tak jak na wpisy ze zdjęciami o wiosce na Bałkanach). Sama do niedawna miałam z Maryją problem. Stałam w opozycji wobec tych, którzy twierdzili, że Matka Boża jest kimś wyjątkowym. Kim więc dziś jest dla mnie Maryja?

Czytaj dalej

Święta, w których trzeba Boga

Dziś popełniłam błąd. Poszłam do Tesco, dwa dni przed Bożym Narodzeniem. Co tam się działo, to jest jakiś kosmos! Ludzi tłum, do kas dzikie kolejki, popłoch, bieganina, panika, narzekanie, że towar za drogi, albo już wykupiony, a kasjerzy tacy wolni, a w domu firanki nie wyprane… Magia świąt jest widoczna tylko na opakowaniach produktów a i tam znajdziemy nie Jezusa, a Mikołaja. I nie Świętego a komercyjnego. Gdzie w tym wszystkim jest Jezus?

Czytaj dalej