Porażki

Każdy z nas ma w życiu gorsze i lepsze momenty. Często siebie często oskarżam o nieidealność, choć brzmi to głupio. Mogło być lepiej. Stać mnie na więcej. Dużo od siebie wymagam i zdarza mi się, że krytykuję siebie choć wiem, że to nie jest dla mnie dobre. A co na to Pan Bóg?

Czytaj dalej

Reklamy

Padłeś? Powstań!

Niedawno poznałam interesującą osobę i nie chodzi tylko o to, że mamy prawie taką samą datę urodzenia (różnica dokładnie dwa lata). Niedawno się poznałyśmy, a już czuję, że ta znajomość będzie dla mnie budująca. Mimochodem wysłała mi piosenkę z tekstem „sama siebie pytaj (…)czego chcesz od życia?”. Dobre pytanie, staram się na nie aktualnie odpowiedzieć. Myślisz, że to proste? To spróbuj sam. Ja na razie wiem, że nie chcę, żeby ograniczało mnie lenistwo i marnowanie czasu.

Dużo mnie kosztowało napisanie tego postu. Jak się pewnie domyślasz – poległam i odpuściłam prawie na miesiąc. Ale coś mi wierciło dziurę w sumieniu. Nawet 30 dni nie spróbujesz, chcesz się poddać? To są te twoje pomysły? Rzucasz to z takiego głupiego powodu, z … lenistwa?  Braku silnej woli? Czy warto lenistwo położyć ponad pracę nad sobą, naprawdę sądzisz, że to Ci przyniesie coś dobrego?
Tak się na siebie wkurzyłam i na ten głosik gadający w mojej głowie, że wracam. Wracam i startuję od nowa.

Czytaj dalej

pechowa 13 – stka

Mroźny, mglisty dzień powoli dobiega końca. Moje uszy były dziś molestowane agresywnym warkotem wiertary zaciekle pracującej na korytarzu. Nawet telewizor nie był w stanie tego wściekłego wiercenia ściany zagłuszyć. I nie, to nie sąsiad uraczył mnie dzisiaj tą wątpliwą dawką rozrywki. W sumie to nawet nie wiem, na kogo mogłabym chociaż rzucić spojrzenie w mieszance rozpaczy i zrezygnowania, bowiem faceci w kombinezonikach buszowali kilka pięter wyżej (!).

Pechowa 13, bo miałam dziś największy kryzys od początku wyzwania, nawet nie będę wchodziła w szczegóły, bo normalnie żenua.  Nastrój mam nostalgiczny i szary, jak listopadowa jesień. Najchętniej zakopałabym się pod koc, zrobiła sobie herbatę z pigwą i rozpłynęła się jak mgła i zmaterialozowała się, np. jutro. Albo udawała, że tego wyzwania nie było. Bo nie jest tak perfekcyjnie jakbym chciała, a ja lubię jak jest chociaż trochę idealnie.

Czytaj dalej